
W Belfaście otwierają pierwszy bar audiofilski — z systemem dźwiękowym zrobionym na zamówienie
Music Room przy Church Street wymyślił miejscowy didżej OJ Wilson. Pomysł wyrósł z wieczorów w Dublinie, Paryżu i na Ibizie — i z poczucia, że miastu brakuje miejsca, w którym muzyka jest w centrum, a nie tłem.
W Belfaście otwiera się Music Room — bar do uważnego słuchania z dźwiękiem wysokiej jakości. Oficjalny start wyznaczono na środę 1 lipca.
Poinformował o tym serwis DJ Mag.
Lokal przy Church Street wymyślił miejscowy didżej i twórca OJ Wilson; nazywa się go pierwszą w Belfaście przestrzenią zrobioną właśnie pod słuchanie. Planowany jest program muzyczny i inne wydarzenia, a sam bar ma stać się nowym ośrodkiem kultury.
System nagłośnieniowy zaprojektowała firma Hatchett Sound z zachodniego Cork. Są w nim falowód SEOS, komponenty B&C, zestaw dziesięciocalowych głośników koaksjalnych z ręcznie robionymi przetwornikami, głośniki Volt i dwa dwunastocalowe subwoofery bas-refleks. Razem ze sklepem płytowym Sound Advice w środku powstanie winylowy pop-up.
„Nie było jednego lokalu, który zainspirował ten pomysł. To raczej uczucie, które łapałem, podróżując przez miasta takie jak Dublin, Paryż czy Ibiza — powiedział Wilson. — To właśnie czas spędzony w tych kameralnych przestrzeniach w Paryżu uświadomił mi, jak mocno przemyślane otoczenie kształtuje doświadczenie gościa”.
„Belfast ma niesamowitą tożsamość muzyczną i głęboki związek z kulturą elektroniczną, a jednak nie ma dziś ani jednej kameralnej przestrzeni odsłuchowej, w której muzyka, dźwięk i atmosfera byłyby naprawdę w centrum” — dodał.
Jak mówi, apetyt na takie miejsca rośnie: ludzie chcą lokali z charakterem, a nie uniwersalnych dla wszystkich.
Bar otwiera się w regionie o bodaj najsurowszych w Europie przepisach dla lokali: w tym roku nocna kampania Free The Night pozwała rząd Irlandii Północnej za niewdrożenie rekomendacji niezależnego przeglądu prawa licencyjnego.









Komentarze
Ładowanie…