
Scena zawsze była moim laboratorium: Kaskade wrócił na Coachellę po jedenastu latach i zagrał dziewięć niesłyszanych utworów
Amerykanin zamykał scenę Sahara w oba weekendy festiwalu.
Kaskade wyszedł na scenę Sahara festiwalu Coachella w kalifornijskim Indio po jedenastoletniej przerwie — i wykorzystał występ, żeby po raz pierwszy pokazać materiał z nadchodzącego albumu „ORIGIN //”.
Poinformował o tym serwis EDMTunes.
W secie znalazło się dziewięć utworów, których publiczność jeszcze nie słyszała. Resztę programu stanowiła klasyka — i właśnie tym miksem artysta zamykał scenę Sahara w niedzielę w oba weekendy festiwalu.
„Pokazałem na Coachelli dziewięć nowych kawałków z nadchodzącego albumu ORIGIN // — które lubicie najbardziej?” — napisał Kaskade.
Kto wyszedł na scenę
Artysta przywiózł ze sobą wokalistki i didżejów, którzy grają na albumie. Wśród niespodziewanych gości na scenie byli Lavern, Crankdat, Kaitlin Aragon, Brieanna Grace i BUNT. Kolejne nazwisko wydał sam, oznaczając nowojorskiego didżeja Laytona Giordaniego w jednym z nowych utworów — a więc i on jest w kredytach płyty.
Na ten występ Kaskade zbudował własną scenografię, przypominającą bramę albo portal.
Przygotowania zajęły miesiące. Jak mówi artysta, ekipa wynajęła nawet pustą halę, żeby przećwiczyć cały set — tak ważne było dla niego to wyjście po tak długiej przerwie.
Co sam mówi o tym powrocie
Co znaczyło dla niego to wyjście, Kaskade wyjaśnił w wywiadzie dla LA Weekly.
„Scena zawsze była moim laboratorium. Ten set na Coachelli jest całkiem świadomie poligonem. Album jeszcze nie jest skończony, a te weekendy na Coachelli są częścią jego kończenia”.
„Rok 2015 był o tym, żeby stanąć na krawędzi urwiska i skoczyć. Rok 2026 jest inny. Nie próbuję tu niczego udowadniać. W 2026 reprezentuję siebie i to, gdzie naprawdę jestem jako artysta”.
Kaskade to jeden z tych, którzy kształtowali amerykański house lat dwutysięcznych; „Atmosphere” wciąż pozostaje jego wizytówką. Nowy album „ORIGIN //” zapowiedział na lato.









Komentarze
Ładowanie…