
Zmarła Dolly Parton. A jednymi z pierwszych mówili o niej ci, po których nikt się tego nie spodziewał
Królowa country miała 80 lat. Pożegnania napłynęły od didżejek i producentek sceny elektronicznej — a jest w tym mniej zaskoczenia, niż się wydaje.
Dolly Parton na scenie podczas trasy Blue Smoke
Dolly Parton zmarła 25 sierpnia w Nashville. Miała 80 lat; według jej rzeczniczki śmierć poprzedziła krótka walka z rakiem.
O śmierci poinformował siostrzeniec artystki Brian Seaver w nagraniu na jej Instagramie; reakcje środowiska elektronicznego zebrało Resident Advisor.
Nekrologi ukazały się wszędzie, od NPR po CNN. Ale osobny zestaw pożegnań przyszedł stamtąd, gdzie country zwykle się nie omawia: od didżejów i producentów muzyki elektronicznej.
Co powiedziano od strony parkietu
Walijska producentka Kelly Lee Owens, której płyty wychodzą w Smalltown Supersound i Dh2, napisała krótko i na temat — i to właśnie to zdanie poszło najdalej.
„Utorowałaś drogę autorkom piosenek na całym świecie. Dziękuję” — napisała Kelly Lee Owens.
Japońska kompozytorka Akiko Yano, jedna z kluczowych postaci japońskiej sceny elektronicznej, ujęła to inaczej: „Była muzyczką, która całym swoim życiem udowodniła, że niezłomna wola, siła piosenki i dołeczki w policzkach mogą współistnieć”. Amerykańska producentka Suzi Analogue ograniczyła się do jednego wersu: „Chciałabym odwołać resztę dzisiejszego dnia w imieniu Dolly”.
Dlaczego piosenkarkę country żegna scena klubowa
Odpowiedź jest prostsza, niż się wydaje. Parton pisała piosenki zbudowane tak, że wytrzymują każdą aranżację: „Jolene” i „9 to 5” od dekad rozbierano na sample, przerabiano na disco, house i drum & bass — i żadna z tych wersji nie złamała oryginału. Dla producenta to najwyższy komplement: materiał, z którego można zrobić wszystko, a on pozostaje sobą.
Drugi powód to autorstwo. Parton przez całe życie pozostawała autorką własnych piosenek i właścicielką własnego katalogu w branży, w której kobietom przychodziło to najtrudniej. Dokładnie o tym pisała Kelly Lee Owens i dokładnie dlatego pożegnania przyszły ze strony, która na pierwszy rzut oka nie ma z country nic wspólnego.
Jak informował ONE//FM, piosenka nagrana w wieku 52 lat niedawno przekroczyła miliard odtworzeń — kolejny dowód na to, jak długo żyje dobrze napisany materiał.









Komentarze
Ładowanie…